poniedziałek, 8 lipca 2019

Letni rozruch artystyczny


Kilka pomysłów na to, jak tego lata wyjść poza bierne uczestnictwo w kulturze – zrobić coś więcej, niż przeczytanie dobrej książki, obejrzenie mocnego dokumentu, czy pójście na wystawę artysty, którego nie znamy.


***
Zdjęcie powyżej (moja ulubiona modelka, Jean Patchett, fotografowana przez Ninę Leen) nie do końca odzwierciedla cel tego wpisu, bo tak naprawdę nie będę Was zachęcać do pójścia do muzeum. Chciałabym, żebyście dały się namówić na stworzenie czegoś – wiersza, rysunku, sytuacji; żebyście sprawdziły, czy twórcza postawa wobec życia coś Wam daje (wpływ tworzenia na działanie mózgu jest podobno nie do przecenienia).

Niedawno przeczytałam krótką mowę Neila Gaimana, kiedyś jednego z moich ulubionych autorów, skierowaną do studentów Akademii Sztuk Pięknych w Filadelfii. Oto fragment (tłumaczenie moje):
Życie bywa ciężkie. Czasem rzeczy idą źle, i w życiu, i w miłości, i w interesach, i w przyjaźni, i w sprawach zdrowotnych, i wszystkich innych aspektach życia, które mogą pójść źle. A kiedy rzeczy idą źle, oto, co należy zrobić.
Twórz dobrą sztukę.
Mówię poważnie. Twoja żona zwiała z politykiem? Twórz dobrą sztukę. Twoja noga została zmiażdżona i zjedzona przez zmutowanego boa dusiciela? Twórz dobrą sztukę. Ściga Cię urząd podatkowy? Twórz dobrą sztukę. Twój kot wybuchł? Twórz dobrą sztukę. Ktoś w internecie sądzi, że to, co robisz, jest głupie, złe, albo wtórne? Twórz dobrą sztukę. Wszystko się pewnie ułoży, i z czasem przestaniesz odczuwać ból, ale to nieważne. Rób to, co Ty jeden robisz najlepiej. Twórz dobrą sztukę.
Twórz ją też w dobre dni.
(Pełen tekst mowy znajdziecie tutaj.)

No dobrze – spytacie – ale jak mam tworzyć sztukę, jeśli nie robiłam tego od lat, albo od liceum, albo nigdy?
***

Pisanie

Wczoraj zgarnęłam do ładnego segregatora wszelkie szkolne teczki (do których będę w wakacje regularnie zaglądać...) i położyłam na biurku swój egzemplarz „Twórczego pisania dla młodych panien”, książki powieściopisarki, eseistki, wykładowczyni Izabeli Filipiak. Mimo tytułu sygnalizującego naiwność jest to gęsty, wszechstronny podręcznik twórczego pisania; trzeba mi było kilkunastu lat i trzech podejść, żeby się z nim dogadać, ale teraz jestem zadziwiona jego użytecznością (sięgnęłam po niego szukając praktycznych ćwiczeń dla licealistów, i wsiąkłam). Oto fragment przedmowy:
Przeczytanie tego podręcznika nie zrobi z ciebie pisarki. Rozwiązywanie poszczególnych ćwiczeń może zainspirować cię do rozwinięcia jednego z nich i nadania mu formy małej powieści, może także wystarczyć na mały zbiór opowiadań. Czy to znaczy, że niedługo odkryjesz, że ktoś napisał już książkę, którą ty chciałaś napisać, bo posłużył się tym samym podręcznikowym kluczem? Nic podobnego. Na szczęście jesteśmy bilionami doświadczeń, tych wewnętrznych i tych zewnętrznych, które składają się na naszą niepowtarzalność. Czytanie „prac domowych” na zajęciach pokazało, że chociaż polecenie może być jedno, to możliwości jego realizacji są praktycznie nieskończone. Teksty mogą różnić się od siebie tak bardzo, jakby powołały je do życia całkiem różne żywioły i jakby było ich więcej niż cztery. Możesz już zacząć wymyślać swoje własne „polecenia” i „ćwiczenia” na wzór tych zawartych w podręczniku. A kiedy życie – rozumiane jako to, co wydarza się przed naszymi oczami, na ulicy albo w telewizji, albo to, co można odnaleźć w archiwach i starych gazetach, czyli życie innych ludzi – zacznie cię inspirować, to znaczy poruszać twoją wyobraźnię, gdy zatem stanie się nieskończonym zbiorem ćwiczeń do twórczego pisania, to znaczy, że ten podręcznik spełnił swoją funkcję, bo już jesteś pisarką. Jeśli natomiast zastosujesz go w ograniczonym wymiarze jako przewodnik po swoim wewnętrznym świecie, po to jedynie, żeby ożywić własną kreatywność w innych rodzajach działalności niż literacki, to zauważ, że twórcze pisanie bardzo rzadko oznacza drogę do kariery, a znacznie częściej i pełniej jest tym, czym naprawdę jest – sposobem twórczego i uważnego bycia w świecie.
Książkę można znaleźć na Allegro i na chomiku – o tym ostatnim wspominam dlatego, że książka od pierwszego wydania w 1999 roku nie była wznawiana, i sama autorka zawiesiła pdf na swojej stronie domowej (która jednak od tej pory została zlikwidowana), więc myślę, że nie obraziłaby się za to, że ktoś zdobył książkę w taki sposób.

Doświadczanie

zdjęcie: Łukasz Szmigiel, Unsplash
Zaplanuj dla siebie – a najlepiej także dla innych – popołudnie idealne: piknik, leniuchowanie pod miastem, kolację al fresco, udział w koncercie plenerowym. Ja w te wakacje mam w planie wdrożyć w życie przepis Johna Keatsa na popołudnie, które jemu – i nie tylko jemu – dałoby dużo przyjemności:
Dajcie mi książki, francuskie wino, owoce, dobrą pogodę i trochę muzyki, granej na wolnym powietrzu przez kogoś, kogo nie znam.

Pisanie haiku

Haiku jest japońską formą poetycką składającą się z trzech wersów i 17 sylab w formacie 5-7-5, którego przedmiotem zwykle jest świat przyrody, które często zawiera odniesienie do pory roku, i wyraża nastrój, myśl lub uczucie. Formatu 5-7-5 nie należy się trzymać niewolniczo; wariacje – idące jednak zazwyczaj w stronę mniej niż więcej – są jak najbardziej dopuszczalne, czytałam o haiku wyrażonych jednym wyrazem (sama napisałam wiele haiku w alternatywnym formacie 4-5-5 sylab).

Tu bardzo przejrzysty opis tego, czym jest haiku, ze strony konkursu organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Haiku (do 15 lipca można przesyłać zgłoszenia):
  • Haiku nie są myślami intelektualnymi. Haiku to zaledwie szkic, to sztuka niedopowiedzenia – mniej znaczy zawsze lepiej, jeśli chodzi o wybór słów, a język powinien być prosty i bezpośredni.
  • Haiku powinny być pisane w czasie teraźniejszym.
  • Haiku to obraz rzeczywistości i dobrze gdy czytelnik może zobaczyć nie tylko obraz ale i usłyszeć dźwięki, poczuć smak, dotyk, przypomnieć sobie zapach.
  • Haiku nie uogólnia ani nie wyjaśnia. Unika się opisów emocji – zamiast tego obraz lub moment w czasie jest przedstawiany w sposób, który wywołuje tę emocję u czytelnika.
  • 17-sylabowa forma 5-7-5 jest tradycyjna, ale nadmierne skupianie się na liczeniu sylab może prowadzić do użycia niepotrzebnych słów, które czynią haiku przeładowanym lub brzmiącym sztucznie.
  • Pamiętajmy – haiku bezpośrednio doświadczone w jednej chwili prawie zawsze są najświeższe i najlepsze.

Rysowanie

zdjęcie: Lavi Perchik, Unsplash
(Materiały z tej i następnej sekcji są tylko w języku angielskim.) Rysowniczka komiksów (i nauczycielka rysunku komiksowego) Lynda Barry mówi, że większość ludzi zniechęca się do rysowania, nim ukończą dziesięć lat – kiedy zauważają, że mają trudności z narysowaniem oczu i nosa. W filmie poniżej mówi o tym, jak przełamać lęk przed rysowaniem, tłumacząc, że po pierwsze, ludzie instynktownie odczytują elementy pozostające względem siebie w konkretnym układzie jako twarze, a po drugie, osoby „nieumiejące rysować” wnoszą najwięcej kreatywnego fermentu w jej zajęcia:


Tu znajdziecie audycję, w której Lynda Barry przeprowadza słuchaczy przez bardzo ciekawe ćwiczenie z rysowania.


Robienie kolaży

Bliżej niż do rysowania jest mi chyba do robienia kolaży. Tu znajdziecie doskonały kanał YouTube z tutorialami reprezentowanej przez Saatchi Art (internetową galerię sztuki) artystki Colleen McCulla, która od 2012 codziennie tworzy kolaże. Poniżej film, w którym opowiada o tym, jak wycinać materiał do kolaży:
Na razie powstrzymałam się od kupna dedykowanych nożyków i maty do cięcia, ale jutro wybieram się do sklepu Sue Ryder w poszukiwaniu książek z odpowiednio pojechanymi ilustracjami. Mam poczucie, o że dobrze mi to zrobi.

Załóż bloga

Piszę serio: pisanie bloga może być bardzo przydatną formą ekspresji  motywującą do przemyśleń, samodyscypliny (odkąd tu piszę, chętniej próbuję nowych rzeczy  a bardzo mi tego brakowało), i odejścia od banału. Wiele ciekawych wpisów na moim blogu, z tym włącznie, zaczęło się od dość oczywistego pomysłu, w którym pojawiła się jakaś mniej oczywista nutka, która poprowadziła cały tekst w zupełnie innym kierunku; bardzo lubię obserwować, jak to się dzieje.

A co najważniejsze, niekomercyjne blogi mają jedną ważną cechę sztuki – są bezinteresownym darem piszącego dla odbiorcy.

***
Ja zamierzam tego lata wypróbować wszystkie powyższe, choć najwięcej uwagi poświęcę chyba pisaniu, blogowi i kolażom. A czy Wam coś z tej listy się podoba? Co byście do niej dopisały?

0 komentarze:

Prześlij komentarz