Woman meets world
Dużo myślę ostatnio o dokonywaniu wyborów. Coraz bardziej istotne jest dla mnie to, co i na jakich warunkach wpuszczam do mojego życia (przypomina mi się moja przyjaciółka, która w wieku 85 lat postanowiła, że odtąd będzie jeść wyłącznie to, co jej smakuje - choć trzeba dodać, że doskonale gotowała). Końcówka roku minęła mi pod znakiem eliminowania zbędnych przedmiotów i niedobrych nawyków, ale ten temat pozostaje aktualny - także dlatego, że rodzice zaczynają zastanawiać się, co zrobić ze swoimi przedmiotami, i podpytują, czy wezmę srebra, platery lub ćmielowską porcelanę. Myślę wtedy o Filifionce, która wierzyła w katastrofy, o Desie - tęsknie - oraz córce, która lubi książki i mieszkanie Karoliny Żebrowskiej, i ze względu na którą trzeba pewnie te srebra, platery i porcelanę jakoś w naszym ikeowym metrażu zachować - nie chcę podejmować decyzji za nią. Myślenie o przedmiotach oznacza też myślenie o wydatkach - co kupować, czego nie, co jest rozsądne, co przyjemne. (Oszczędzanie ...








