Wiosenny reset
Jeśli jest jedna rzecz, której jestem bardzo pewna, to to, że nie czuję się już osobą, która prowadzi bloga. W każdym razie: wszystko u mnie w porządku, nie chcę robić żadnej dramy — po prostu zajmuję się swoim (niedużym) kryzysem wieku średniego i dogadywaniem się ze sobą w kwestii tego, kim teraz jestem.
Pomyślałam jednak, że spiszę rzeczy, które ostatnio robię, żeby poczuć się lepiej, mieć więcej energii i zrzucić parę kilo (zaniedbałam się z ćwiczeniami tej zimy, bo znudziła mi się joga — i zniechęciła mnie drama wokół Yoga With Adriene, kiedy stronę zmieniono na o wiele mniej funkcjonalną — a nie miałam energii na ćwiczenia siłowe; do tego zaczęłam jeść obiady w szkolnej stołówce, które bardzo nie są tym, co powinnam jeść). Zobaczymy, gdzie będę za pół roku. Zaczynamy:
Ostatnio regularnie budzę się o piątej rano, bez budzika — mój wewnętrzny zegar radośnie gra „Kiedy ranne wstają zorze”, a reszta mnie jakoś musi się z tym pogodzić (nie, potem już nie zasypiam). W związku z tym musiałam zmienić czas kładzenia się spać, żeby wyciągnąć 7 godzin snu na noc — gaszę światło między 22.00 a 22.30.
Przy łóżku stawiam bidon z przegotowaną wodą, który staram się wypić rano, żeby się nawodnić na starcie.
Jeśli czuję się wystarczająco wyspana, piję matchę zamiast kawy — chciałabym docelowo ograniczyć kofeinę, żeby się dodatkowo nie pobudzać.
Medytuję, najlepiej rano. Po roku znudziło mnie Headspace, ale potrzebuję jednak zewnętrznej motywacji i gamifikacji, żeby medytować codziennie (wnioski z tej zimy, kiedy poszłam na żywioł i odpuściłam sobie wiele korzystnych nawyków). Ostatnio korzystam tylko z jednej medytacji, codziennie tej samej (semi-guided meditation timer), a kiedy skończy mi się dostęp, wypróbuję Waking Up — podobno jest bardziej filozoficzno‑zaawansowane i można skorzystać z obniżonej ceny (jest droższe niż Headspace).
Poszłam ostatnio na warsztaty jogi twarzy, które niezbyt mi się spodobały, ale przypomniały mi o Facefitness i masażu twarzy. W rezultacie wróciłam do masażu rollerem co wieczór i do gimnastyki twarzy (polecam ten kanał).
W środy i soboty, kiedy mam więcej czasu, robię zdrowe zakupy i przygotowuję trzyskładnikowe posiłki do pracy (brokuł, mięso/ryba/feta, kasza/batat), a także gotuję zupy‑krem na wieczór — wystarczy upiec kilka papryk lub dynię w piekarniku i zmiksować je z wodą oraz ugotowaną marchewką i ziemniakiem. Trochę ciekawych przepisów do wypróbowania, na zupy i nie tylko, znalazłam w książce "Okinawa Food".
Regularnie kupuję ogórki, które zaczęłam dodawać do kanapek zamiast pomidorów — a to dlatego, że wreszcie zaczęłam unikać produktów spożywczych, na które mam niewielką alergię, a które są bardzo, bardzo popularne: mleka, pszenicy, pomidorów i jabłek. Przez rok po diagnozie odstawiłam je wszystkie, a potem do nich wróciłam, bo nie zauważyłam żadnych istotnych zmian, ale niedawno odezwała się alergia na pszenicę i stwierdziłam, że może już czas, tym bardziej że dotarło do mnie, iż nawet niewielka, ale stała reakcja organizmu to de facto stały stan zapalny. Przerzuciłam się na pieczywo bezglutenowe (najbardziej smakuje mi… to z Rossmanna) i ograniczam pozostałe alergeny.
Staram się nie jeść zbyt wcześnie ani zbyt późno (taki bardzo leniwy post przerywany) i próbuję nie jeść pomiędzy trzema posiłkami.
Nie wycięłam w pełni słodyczy, ale zaczyna do mnie docierać na poziomie emocjonalnym, że ani one, ani potrawy mączne nie są dla mnie dobre.
Wykupiłam dostęp do aplikacji Agaty Zając, która prowadzi sensowne treningi siłowe i do tego mówi polszczyzną, której nie boli słuchać. Do końca kwietnia się rozkręcam — trzy treningi tygodniowo — a wraz z odejściem maturzystów zamierzam ćwiczyć częściej. W ostatni piątek spakowałam do torby top sportowy i polar, i po pracy poszłam na siłownię plenerową — i zamierzam to powtarzać.
Wróciłam do spacerów: minimum trzy razy w tygodniu po 40 minut.
Dla higieny psychicznej staram się robić rzeczy (w tym roku namalowałam dwa obrazy akrylami i wyhaftowałam spory obrazek) i widywać z ludźmi.
Używam bezpłatnej aplikacji Loop do śledzenia nawyków.
A co Wy zaczęłyście robić na wiosnę?
Zdjęcie tytułowe: Workman Kapotnya, Unsplash.


Komentarze
Prześlij komentarz