Poznaj samego siebie
Z miejsc, które odwiedziłam tego lata, najbardziej zapadło mi w pamięć mieszkanko Tadeusza Kantora na Siennej 7 w Krakowie, które dostał jako pracownię od władz miasta, i dokąd przeprowadził się po rozstaniu z żoną, już jako bardzo dorosły człowiek. Jeden pokój łączący wszystkie funkcje, przerobiona na pokój dla pracowników muzeum kuchnia i łazienka. Szafa pełna czarnych butów i powściągliwych okryć (Kantor miał uniform artystyczny: ciemny garnitur, biała koszula, szalik, czarne buty typu loafersy, które kupował przy każdej okazji). Drzwi szafki, którą widzicie z prawej strony zdjęcia, wyklejone są od środka czarnym kartonem; leki owinięte w pakuneczki z czarnego papieru, żeby uniknąć krzykliwości. Lampiony z IKEA, nie odbierające lekkości sufitowi; biel ścian i serwet, od których pięknie odbija brąz starego drewna, czerń w detalach. Dbałość o czystość; każdy świecznik postawiony na talerzyku lub serwecie, parkiet był przykrywany do malowania. Minimalizm do osiągnięcia tylko wtedy...








