Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Cztery litery

To, że ciągle myślę, martwię się, planuję: na basenie, pilatesie, masażu, pod prysznicem (w liceum uwielbiałam chodzić na strzelnicę, bo wtedy i tylko wtedy przestawałam myśleć). To, że od zawsze byłam wszędzie, głośno, intensywnie, pyskato, bez filtra. To, że funkcjonuję na milionach przypominajek ze strachu, że coś zawalę i że to będzie moja wina. Impulsywność. Brak tolerancji na jakąkolwiek krytykę. Perfekcjonizm i potrzeba kontroli. Hobby, które nudzą mi się w momencie, kiedy dojdę w nich do płynności. To, że za nic nie widziałam sensu w dokończeniu doktoratu. To, że czuję nieodparty smutek, kiedy życie zmusza mnie do rutyny. Wilczy apetyt. Poczucie, że mnie nosi. Lata problemów ze snem (- Jak długo tak pani ma? Dziesięć lat? Dwadzieścia? - Trzydzieści.) To, że przepracowałam w życiu raptem 10 miesięcy w biurze i ani dnia dłużej. Gwałtowne wahania nastroju o męczącej fizycznie intensywności: łzy, śmiech, agresja. Kiedy miałam dwadzieścia lat, marzyłam o tym, żeby mieć trzydziestkę,...

Najnowsze posty

Wyczerpanie

A bad case of February

Woman meets world

Antykalendarz adwentowy

Florencja, czyli syndrom Stendhala

Odelżenie

I jedzie tam pani sama? Jak przygotowuję się do podróży solo.

Letarg perfekcjonistki

To lubię

Co jest w mojej torbie