Wyczerpanie
Chodzę po specjalistach, próbując znaleźć przyczynę tego, co się ze mną dzieje, bo dzieje się wiele — ale wygląda na to, że jestem zdrowa, a dokucza mi stres i PESEL.
Chciałabym móc wcześniej się zorientować, że to, co się ze mną dzieje, to wypalenie zawodowe — tym trudniejsze do zauważenia, że nie dotyczy głównego sensu mojej pracy, czyli uczenia, które niezmiennie kocham. Wypala mnie niestabilna natura miejsca, w którym pracuję nie tylko jako nauczycielka; czy zauważyłyście, że jeśli jesteście jedną z niewielu stabilnych osób w morzu chaosu, na Waszą tratwę chce dostać się stanowczo zbyt wiele osób?
Zrezygnowałam z wychowawstwa; to powinno zmniejszyć rozmiar mojej tratwy przynajmniej o połowę, jeśli nie więcej.
Moje osobiste dziecko wymaga teraz uwagi i cierpliwości — na szczęście pięknie na nie reaguje i chyba nie dzieje się nic złego, ale muszę powiedzieć "sprawdzam".
Chwilowo nie mam siły na nic, nawet na rozciąganie. Skasowałam ostatnie wpisy, w których mówiłam o planach i dyscyplinie, bo do odwołania kompletnie nie ma na nie miejsca w moim życiu. Czytam romanse, oglądam komedie; po jedne i drugie sięgam tylko w momentach wyczerpania.
Szykują się też inne zmiany — korporacja pożegnała się ostatnio z moim mężem, który nie jest w stanie ukryć radości, że wreszcie będzie mógł wprowadzić w życie wymarzony plan B. Wszyscy, łącznie ze mną, całkowicie wierzą w to, że mu się uda.
Ja też będę musiała przygotować sobie stanowisko do pracy w domu — wrócić do pracy przy biurku i kupić nowy monitor do mojego inteligentniejszego laptopa. Dziurę w budżecie po wychowawstwie i kilka godzin, które mi się zwolnią, chciałabym wypełnić tłumaczeniem filmów.
Na razie macham Wam i nie wiem, kiedy wrócę.
Zdjęcie tytułowe: Ioana Ye, Unsplash.


Komentarze
Prześlij komentarz